PFOP 001: Finanse przed 30-tką, koszty wesela i tacierzyństwo – Kuba Skrobacz

Jak finansowo przygotować się do założenia rodziny? Na co zwracać uwagę planując koszty wesela? Na co wydać pierwsze zarobione pieniądze – dobrze je zainwestować, czy kupić mieszkanie? Te i inne dylematy omówiliśmy z Jakubem Skrobaczem w pierwszym odcinku podcastu Finanse od Podstaw – „Finanse przed 30-tką, koszty wesela i tacierzyństwo”.

W młodości łatwo o błędy, tam gdzie przydaje się doświadczenie. I nawet najlepsza teoria nie pomoże w praktycznym rozwiązaniu problemu optymalizacji kosztów zaproszeń weselnych, zupek dla dziecka, a zaryzykuję nawet stwierdzenie, że nawet decyzję o zakupie pierwszej nieruchomości trudno podjąć całkowicie na zimno. Czasem najlepszym doradcą jest nie teoria, a doświadczenie, dlatego zapytałem Kubę o jego doświadczenia z najbardziej palącymi kwestiami finansowymi jakie dotykają osób przed 30-tką.

W dzisiejszym odcinku moim gościem jest Jakub Skrobacz – prywatnie mąż i tata, który wieczorami prowadzi bloga FinanseMłodych.pl. Kuba na swoim blogu opisuje najważniejsze kwestie związane z planowaniem wesela, rodzicielstwem i przede wszystkim finansami osobistymi młodych, czyli osób w okolicach 20-40 roku życia.

Czego dowiesz się z tego odcinka?

  • Jak perspektywa założenia rodziny zmienia podejście do finansów osobistych?
  • Jak finansowo przygotować się do założenia rodziny?
  • Na co zwrócić uwage przy planowaniu wesela?
  • Jak obniżyć koszt „drobnych wydatków” weselnych?
  • Jak budować bezpieczeństwo finansowe rodziny?

Materiały związane z tematem podcastu

Gdzie słuchac podcastu?

Podcast Finanse od Podstaw jest (lub wkrótce będzie z uwagi na indeksację pierwszeg odcinka) dostępny:

  • w Apple Podcasts (trwa indeksacja)
  • na Spotify
  • w serwisie Stitcher (trwa indeksacja)
  • w Google Podcasts (trwa indeksacja)
  • w serwisie Anchor.fm
  • oraz na blogu

Transkrypt

Łukasz: Cześć Jakub!

Jakub: Cześć!

Ł: Witam serdecznie w moim podcaście. Na początek proszę Cię żebyś powiedział kilka słów o sobie, ponieważ naszych słuchaczy na pewno interesuje kim jesteś.

J: Cześć, mam na imię Jakub Skrobacz. Jestem blogerem, a w czasie wolnym od blogowania jestem ojcem, mężem, pracownikiem etatowym. Lubię jak się mówi do mnie Kuba, więc jak będziemy mogli to wolałbym żebyśmy przeszli na Kuba niż Jakub, tak jak z przyjaciółmi. Jak już wspomniałem prowadzę blog o finansach osobistych, na który umieszczam swoje spojrzenie na świat jeśli chodzi o tematykę związaną z oszczędzaniem, z finansami osobistymi. Od ponad 11 miesięcy z tematami związanymi z tacierzyństwem i pieniędzmi.

Jak finansowo przygotować się do założenia rodziny?

Ł: Słowem kluczem naszej dzisiejszej rozmowy jest odpowiedzialność. Dla faceta poziom wymaganej od niego odpowiedzialności gwałtownie rośnie po ślubie i narodzinach dziecka. Jak te wydarzenia wpłynęły na Ciebie, jak zmieniła się Twoja odpowiedzialność w kontekście finansowym?

J: No tutaj muszę powiedzieć że jestem takim przykładem osoby która dość wcześnie zaczęła budować swą odpowiedzialność finansową. Jeszcze na etapie jak zaczynaliśmy się z moją – wtedy przyszłą –  żoną spotykać, już zaczynałem prowadzić swój budżet domowy. Więc to były takie moje pierwsze kroki związane z zarządzaniem swoimi finansami, czego wcześniej nigdy nie robiłem. Zarządzanie budżetem domowym powiedzmy singla/osoby w związku jest zdecydowanie łatwiejsze, niż takie wejście z grubej rury już w związek, i jeszcze w tym związku pojawia się dziecko. Więc ja miałem rozbieg dość długi. Później jak już zaczęliśmy planować ślub, wesele – stwierdziliśmy z żoną że nasze finanse są też wspólne. Więc po prostu do prowadzonego przez siebie budżetu domowego, na przestrzeni kilkunastu wcześniejszych miesięcy, dopisałem zarobki swojej żony. No i zaczęliśmy prowadzić wtedy już wspólny budżet domowy, poszło to nam w miarę gładko muszę się przyznać. Jak już wiedzieliśmy że jesteśmy na tym etapie że chcielibyśmy mieć dziecko, naszego synka, to w naszym budżecie pojawiła się odpowiednia rubryka, w której zaczęliśmy przeznaczać odpowiednie kwoty każdego miesiąca, jako przyszłe oszczędności. Więc tutaj taka odpowiedzialność finansowa, ona była u mnie budowana dużo dużo wcześniej. Mogę powiedzieć że było mi łatwiej odnaleźć się w kwestiach finansowych w związku, w rodzinie, i miałem ten rozbieg zdecydowanie dłuższy. Uważam że dla kogoś kto będzie nas teraz słuchał, i jest już na tym etapie że chce prowadzić budżet domowy, a już ma żonę, ewentualnie ma męża i swoje pociechy, to na pewno wprowadzi pewne rzeczy w życie szybciej niż ja, który miał kilkanaście miesięcy czy tam parę lat, zanim to wszystko się znalazło na tym etapie który jest teraz.

Ł: Pozwól że dopytam, jak Twoja małżonka a ówczesna narzeczona przyjęła fakt że prowadzisz budżet domowy? Pytam o to ponieważ 100 procent moich znajomych patrzy na mnie jak na zjawisko, gdy mówię im że wydatki można i warto zapisywać w excelu.

J: Tutaj muszę powiedzieć że moja małżonka praktycznie od samego początku uczestniczyła w tym moim planowaniu budżetu, widziała że ja już takie małe kroki stawiam w kierunku ogarnięcia swoich finansów osobistych. W zasadzie dzieliłem się z nią wszystkimi swoimi niepowodzeniami związanymi z prowadzeniem budżetu, pierwsze rzeczy które “a tu coś źle wpisałem, tu coś nie wyszło”, ona była w tym na bieżąco. Poza tym widziała też tego efekty, jako osoba stojąca z boku że jakieś pierwsze oszczędności które ja tam monitorowałem, wpisywałem, analizowałem – one się po prostu budowały, i były takie, można powiedzieć, namacalne.To nie było coś takiego że pojawiają się nagle, tylko było to w sposób ustrukturyzowany, to było po prostu widoczne jak na dłoni. Więc można powiedzieć że na żywo brała udział w eksperymencie który prowadziłem, i widziała że to jest dobre. Dla kogoś kto stoi z boku, można stwierdzić, jak się to tak widzi tylko z doskoku, to może być dziwne, ale zapewniam że jak się będzie w tym siedziało troszkę dłużej, nawet obok osoby która zajmuje się tym na co dzień, to to przynosi zdecydowane efekty i tym łatwiej wejść w to, spróbować. To jest po prostu okej. 

Ł: Okej. Powiedziałeś że miałeś kilkunastu miesięczny rozbieg, ale wyobrażam to sobie że gdybym to ja założył rodzinę, to nawet mimo przygotowania kilka kwestii w mojej głowie by się zmieniło. Po pierwsze podejście do poważnych zakupów, takich jak mieszkanie czy samochód; a po drugie podejście do inwestowania. Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

J: Tutaj muszę zacząć od najmniejszego z wydatków czyli od posiadania samochodu. Sam jeszcze będąc singlem posiadałem auto, w późniejszym etapie je sprzedałem. Tak naprawde do momentu do którego nie zaczęliśmy planować, nie dowiedzieliśmy się że moja żona jest w ciąży, to w ogóle nie planowaliśmy mieć samochodu. Oboje mamy prawo jazdy, oboje prowadzimy i myślę że całkiem nieźle, żadne z nas przez te kilkanaście lat nie miało żadnej stłuczki. Ale mieszkamy na na tyle fajnym osiedlu, na tyle fajnie skomunikowanym z resztą miasta, że posiadanie samochodu było dla nas o tyle kłopotliwe że trzeba znaleźć miejsce parkingowe. Poza tym większość osób które posiada samochody, wiedzą że to jest taka troszkę skarbonka bez dna. Dochodzą takie kwestie jak utrzymanie, paliwo, eksploatacja samochodu- po prostu czasami auto się zepsuje i trzeba iść do mechanika, to są normalne rzeczy. My postanowiliśmy że ten samochód jest nam zbędny, na tym etapie kiedy byliśmy jeszcze przed pojawieniem się naszego syna na świecie. Dopiero później jak już wiedzieliśmy że za 9 miesięcy będzie nas o członka rodziny więcej, no to wtedy podjęliśmy decyzje że jednak auto będzie przydatne. Owszem można myśle że da się dużo rzeczy ogarnąć taksówkami, czy rodzina czy znajomi na pewno z dużą chęcią pomogą, ale samochód daje możliwość niezależności. Po prostu wsiadamy, jedziemy zwłaszcza z małym dzieckiem, które niestety potrzebuje specjalnej opieki. Wtedy jest po prostu łatwiej posiadając samochód. Więc to była taka pierwsza bariera którą przekroczyliśmy wspólnie z żoną. Druga sprawa, jeśli chodzi o mieszkanie: posiadanie własnego mieszkania patrząc teraz nawet na ogłoszenia które znajdują się w sieci, jest to olbrzymi wydatek. Biorąc pod uwagę kupno mieszkania trzeba się liczyć, w większości przypadków, czy to z kredytem hipotecznym, czy z wieloma latami oszczędzania żeby kupić mieszkanie za gotówke, i z wielona wyżyczeniami jednocześnie. Wiedzieliśmy że możemy wynajmować albo możemy kupić mieszkanie, stwierdziliśmy że zakup mieszkania w naszym przypadku będzie lepszy. Bo jednak taka bariera że coś ma się swojego jest przynajmniej dla mnie kojąca. Poza tym to mieszkanie, jak już będzie nasze, to zostanie dla naszego syna, ewentualnie drugiego dziecka jeśli postanowimy takowe posiadać. Więc jest to w jakiś sposób lokata kapitału, który kiedyś może się przydać, jeśli nie nam to naszym dzieciom. A co do inwestowania: to inwestowaniem, może śmiesznie zabrzmieć, ale dopiero od niedawna się tym interesuje ponieważ przez wcześniejsze lata wszystkie nadwyżki finansowe które generowaliśmy w naszym związku, w naszym gospodarstwie domowym, były kierowane na jakieś konkretne fundusze celowe. To było związane z wkładem własnym na mieszkanie, z oszczędnościami na wyprawkę dla dziecka, czy to właśnie z oszczędnościami związanymi z zakupem samochodu. Teraz od niedawna jak już jesteśmy po tym etapie “pierwszego roku”,mój synek za nie cały tydzień obchodzi swój pierwszy roczek. Postanowiliśmy że warto skierować swój wzrok w kierunku finansów, inwestowania i byłoby to związane przede wszystkim z zapewnieniem sobie godnej emerytury. Jeśli sami tym się nie zajmiemy to niestety nikt za nas tym się nie zajmie. 

Ł: Okej. Ciekawie nam się rozwinął wątek inwestycji i nasunęło mi się kolejne pytanie. Mianowicie, wśród moich znajomych z uczelni, ekonomistów i finansistów są osoby które kładą duży nacisk  na inwestowanie w celu znacznego przyspieszenia emerytury. Emerytura po 40-stce brzmi kusząco ale mówiąc kolokwialnie, czy warto się zajeżdżać na początku dorosłej drogi i odmawiać sobie najważniejszych zakupów – mieszkania, samochodu i innych wydatków które powiedzmy sobie szczerze znacznie ułatwiają życie zaraz po założeniu rodziny?

J: Muszę powiedzieć że w moim przypadku inwestycje zawsze kojarzą się oczywiście z wielkimi zyskami. To jest często widoczne i kreowane w mediach internecie że jednak inwestowanie związane z wielkimi zyskami, ale jak się popatrzy na to troszkę z boku, to inwestowanie ma to do siebie że te pieniądze można po prostu stracić. Tam gdzie jest duży zysk jest duże ryzyko że pieniądze można utracić w jakiś głupi sposób. Uważam że warto inwestować, ale tylko nadwyżki finansowe które generujemy, i tylko wtedy gdy mamy zabezpieczone nasze podstawowe potrzeby. Wiadomo że każdy z nas jest troszkę inny, każdy z nas inaczej podchodzi do pewnych rzeczy. Ktoś może stwierdzić że posiadanie mieszkania w jednym miejscu nie jest opłacalne bo te same pieniądze można zainwestować i liczyć gdziekolwiek indziej na świecie. Myślę że to jest związane w dużej mierze z priorytetami które ta osoba ma w tym konkretnym momencie, w tym konkretnym czasie. Inwestowanie, jeśli robi się to z głową, to na pewno można osiągać niebotyczne zyski, ale też wiąże się z tym że można osiągać niebotyczne straty jeśli robi się to nieodpowiedzialnie. Psychicznie wolałbym mieć zabezpieczone dla siebie i swojej rodziny, a dopiero później się skupiać nad zyskami które kiedyś mogę sobie wygenerować. I to myśle że jest najlepsza odpowiedź na to pytanie, żeby najpierw zabezpieczyć sobie podstawy, wiedzieć że mamy poduszkę finansową.  Przepraszam, czuje że gdzieś się zakręciłem i muszę jeszcze raz powtórzyć. Najlepszym rozwiązaniem jest odłożenie sobie najpierw pieniędzy na jakiś fundusz awaryjny, później poduszkę finansową- aby mieć zabezpieczenie na ten moment kiedy możemy nie mieć przychodu. Kiedy może być taka sytuacja którą teraz mamy, czyli pandemiczną, covidową, gdzie wiele branż jest zagrożonych, kiedy wiele osób przez to wszystko straciło pracę, kiedy nie możemy pracować normalnie jak to było do tej pory. Dopiero później jeśli to mamy zabezpieczone i my czujemy się z tym dobrze, jak się wie że ma się na koncie kilkanaście tysięcy którymi można pokryć bieżące wydatki, to o wiele łatwiej się myśli o inwestowaniu, o budowaniu kapitału na przyszłość – jak się ma zabezpieczoną teraźniejszość.

Nieoczywiste koszty wesela

Ł: Wielu moich znajomych jest na etapie planowania wesela, i włos jeży mi się na głowie jak mówią o tych gigantycznych kosztach, i całej masie takich drobnych zjadaczy pieniędzy. Jak Ty to widzisz i czy masz jakieś rady dla par które zaczynają planować wesele?

J: Cała przygoda moja z blogowaniem się zaczęła od takiego poradnika, skupionego wokół organizacji ślubu i wesela. Pragnę też wspomnieć że zapraszam do swojego bloga, jeśli mogę oczywiście. Wracając do pytania, powinniśmy przede wszystkim zacząć od rozmowy ze swoim partnerem/-ką jak miałaby taka impreza wyglądać. Ponieważ Panowie też mniej więcej wiedzą jakby chcieli żeby to wszystko wyglądało. Trzeba przedyskutować tą sprawę bo to jest dość spory wydatek, wiele osób zdaje sobie sprawę jak będzie wyglądał ich najbliższy czas przy organizowaniu tego typu przedsięwzięcia. Kolejną kwestią którą bym przedyskutował ze swoim partnerem lub partnerką, to kwestia kto sfinansuje ślub i wesele. Czy to będziemy my sami, czy my wraz z rodzicami, czy sami rodzice, czy to będzie kredyt z banku, czy to są oszczędności budowane przez lata przez naszą babcię. To jest taka kwestia, którą warto poruszyć jeszcze na samym początku, dlatego że w późniejszych etapach przy późniejszych wydatkach może być to bardzo trudne do ogarnięcia. Kolejną rzeczą, my prywatnie wraz z małżonką zajęliśmy się najważniejszymi według nas rzeczami, czyli takimi czterema punktami: salą, znalezieniem fotografa i operatora kamery, muzyka. Czyli jeszcze raz, zajęliśmy się znalezieniem sali, zorganizowaniem oprawy w kościele ponieważ braliśmy ślub konkordatowy, fotografem i kamerzystą, a także zorganizowaniem orkiestry weselnej. To są takie najważniejsze punkty które trzeba zorganizować  na samym początku, bo osoby zajmujące się nimi  mają zazwyczaj grafiki wypełnione do dwóch, trzech lat wprzód. Poza tym jeśli już zorganizujemy te 4 punkty, dostaniemy nieźle wyglądający kosztorys. Za każdą z tych rzeczy będziemy musieli osobno zapłacić, najdroższa z tego będzie sala – jestem w tym przekonany. Będziemy mieli wstępny obraz tego, jakie koszty będziemy musieli ponieść, a to już w tym etapie organizacji są takie koszty, że w niektórych przypadkach mogą osiągać wartość średniej klasy samochodu – więc to może działać całkiem nieźle na wyobraźnię.

Ł: Okej. Chciałbym na chwilę wrócić do tych drobnych zjadaczy pieniędzy: na przykład tortu, zaproszeń, prezentu dla świadka. Pojedynczo są to drobne wydatki ale jest ich dość sporo, ich suma często wcale taka mała nie jest.

J: Tak jak zauważyłeś, to są takie drobne zjadacze. O nich tak naprawde na samym początku organizacji nie myślimy, bo w większości przypadków tym wszystkim będziemy się zajmować na kilka miesięcy przed samą ceremonią. Dopiero wtedy one zaczną się pojawiać jako koszty w naszym budżecie, jeśli będziemy takowy prowadzić. Myślę że najważniejsze to jest rozmowa z naszym partnerem, przedyskutowanie tego jak widzimy na przykład zaproszenia, tort, czy może jest opcja żeby taki tort pojawił się w cenie sali. Bo i takie są sytuacje że można kwotę za tort którą mielibyśmy do zapłacenia, przerzucić na koszt sali, tak jakby miał być tort w cenie. Tak samo będzie z florystyką,  z zaproszeniami, że jedno i drugie idzie w parze i łączna kwota tej usługi jest zdecydowanie niższa niż jakbyśmy mieli robić to osobno. Czy na przykład wynajęcie samochodu: można pójść po prostu do sąsiada który ma fajną furę i zapytać, czy za flaszkę nie przewiezie nas, i on będzie z tego zadowolony i my będziemy. A można też wynająć prawdziwą limuzynę za kilkanaście tysięcy złoty i przejechać się nią tylko przez godzinę czasu. Więc to są wszystko takie wydatki których na początku nie widzimy, one pojawiają się z czasem,  ale warto sobie przedyskutować je jeszcze zanim one będą na horyzoncie, ustalić pewne kwoty które jesteśmy w stanie przeznaczyć na zorganizowanie całej zabawy.

Czy można przygotować się do tacierzyństwa? Teoria vs praktyka

Ł: Okej. Wesele już za nami. Pojawia się dziecko i zostaniesz Tatą, co z Twojej perspektywy finansowej jest najważniejsze w tacierzyństwie?

J: To co mogę powiedzieć na pewno słuchając wszystkich ojców, bo pracuje w firmie której kadra w dużej mierze składa się z mężczyzn, to każde dziecko jest inne i to warto sobie zapamiętać. Każdy z tych ojców ma kilkuletnie doświadczenie w większości przypadków, bardzo rzadko się to przekłada na tego mojego berbecia który właśnie śpi za ścianą. Jeśli chodzi o kwestie finansowe, to tak jak już wspomniałem, warto zaplanować jeszcze w momencie starania się o dziecko konkretne kwoty, które będziemy przeznaczać na wyprawkę ze szpitala i nawet na ten czas kiedy to dziecko już będzie z nami w domu. Te pierwsze kilka miesięcy to są naprawdę nieprzewidziane wydatki które, czytając fora czy rozmawiając z innymi rodzicami, nie jesteśmy w stanie te wydatki przewidzieć. Przez co zapas finansowy może być dla nas naprawdę zbawienny, bo potrafią się pojawiać sytuacje w których bez dodatkowego zastrzyku gotówki może być ciężko. Może się okazać że zakupiliśmy takie albo takie pieluszki, a nasze dziecko będzie na nie uczulone, tak samo jest z chusteczkami nawilżanymi, zupkami, dodatkowymi suplementami. To wszystko są rzeczy do których jako rodzice chcemy się przygotować, przygotowujemy się najczęściej do nich, ale może się okazać że przygotowania były w ogóle bezcelowe, bo nasze dziecko na przykład nie będzie chciało jeść tego mleka, tej kaszki. Więc to są rzeczy o które warto się dopytywać bo człowiek wtedy czuje się spokojniejszy, ale trzeba pamiętać że nie możemy być gotowi na wszystko. Ale możemy się przygotować na tyle na ile tylko potrafimy, nawet jeśli chodzi o zaplecze finansowe które pozwoli nam na sfinalizowanie pewnych rzeczy, o których teraz nawet nie wiemy że takie są.

Ł: Czyli mówiąc w skrócie, posiadanie dziecka to nie jest taka łatwa sprawa. Ale wróćmy do finansów i przerażających danych, które mówią o tym że czterech na dziesięciu Polaków nie posiada żadnych oszczędności. Wśród nich z pewnością jest wiele ojców, stąd też moje pytanie: czy założenie rodziny mocniej zmobilizowało Cię do oszczędzania?

J: Myślę że jeśli chodzi o budowę zabezpieczenia dla siebie, to uważam że zawsze mogłoby być lepiej. Są pewne wydatki które pojawiają się z czasem. Warto swoje oszczędności co jakiś czas sprawdzać: czy to wydatki nasze aktualne, czy to wydatki przyszłe które planujemy posiadać, czy będą mieściły się w naszej poduszce finansowej/funduszu bezpieczeństwa który mamy zbudowany. 

Ja miałem dłuższy rozbieg, jak już wspomniałem na początku podcastu, więc pewnych rzeczy się nauczyłem, do pewnych rzeczy się przyzwyczaiłem, na pewne rzeczy zacząłem zwracać uwagę. Później weszła w to wszystko moja żona i było zdecydowanie łatwiej. Uważam że mając rodzinę warto interesować się nie tylko prowadzeniem budżetu ale też analizą swoich wydatków. Jestem przekonany że wiele osób nie zdaje sobie sprawę na co wydaje swoje pieniądze. A jeśli myśli że wie na co wydaje, a nie prowadzi żadnych notowań swoich wydatków, to taka osoba będzie mogła się zdziwić przeglądając zrobione notatki później. Część rzeczy o których marzymy, które chcielibyśmy posiadać można sfinalizować właśnie z tych pieniędzy które w taki sposób są rozmydlone, rozwodnione w naszych wydatkach. I samo ich uszczelnienie pozwoli zbudować niezłe cele finansowe i je zrealizować.

Jeśli słucha nas osoba która jeszcze nigdy nie interesowała się oszczędzaniem, to myśle że im wcześniej zacznie wprowadzać rady które są na Twoim blogu, na moim blogu czy na innych blogach w sieci – tym lepiej będzie dla niej, dla jej finansów. Na pewno ta osoba odczuje zdecydowaną poprawę samopoczucia, wiedząc o tym że ma jakieś zabezpieczenie finansowe w dzisiejszych czasach, w sytuacji którą mamy w kraju i na świecie. Poczucie tego że co by się nie działo, to jest przygotowana i może patrzeć w przyszłość bardziej spokojna, wyluzowana.

Ł: Jesteśmy dalej w temacie optymalizacji i chciałbym Cię zapytać: czy odkąd spisujesz wydatki, zauważyłeś jakąś kategorie wydatków, oczywistą lub nie, w której było duże pole do optymalizacji? U mnie takim wydatkiem była na przykład woda mineralna, która choć specjalnie droga nie jest, to w skali roku zmiana wody na tańszą dała zauważalną oszczędność.

J: No powiem szczerze że w moim przypadku pierwsze oszczędności jakie zbudowałem w ogóle były spowodowane tym że rzuciłem palenie. Przez wiele lat, pisałem o tym nawet na swoim blogu, byłem niechlubnym palaczem. I pierwsze oszczędności powstały z tego że przestałem kupować i wydawać swoje pieniądze na papierosy. Tak jak zwróciłeś uwagę, jak zacząłem opisywać i analizować swój budżet domowy, to właśnie wydatki zwłaszcza na wodę mineralną okazały się dość spore. Zwłaszcza kiedy zacząłem trenować bardziej wyczynowo, kilkanaście butelek wypijanych w ciągu tygodnia potrafiło doprowadzić do tego że mój budżet składał się w dużej mierze z butelek wody i reszty. Kolejna rzecz, jak człowiek sobie uświadomi ile wydaje na niepotrzebne jedzenie kupowane na mieście, w barach, czy nawet w sklepach wszędzie dostępna jest możliwość kupienia bułki. Wyeliminowanie kupowania takich gotowych produktów na rzecz robienia sobie kanapek w domu, potrafi pokazać że masa pieniędzy jest przeznaczona na coś co nie jest tyle warte.

Kolejną rzeczą na którą warto zwrócić uwagę są wszelkiego rodzaju usługi subskrypcyjne. Jesteśmy teraz praktycznie z każdego punktu na świecie, od telewizji przez telefony komórkowe po internet  – to są często niewielkie kwoty ale sumujące się do naprawdę wielkich wartości. Warto sobie przemyśleć czy rzeczywiście jakaś kolejna subskrypcja np.w telewizji jest nam potrzebna, jeśli planujemy tam spędzić co najwyżej tydzień czasu, oglądając jeden serial który za chwilę się skończy. Często to są takie pieniądze o których nie pamiętamy bo one są potrącane w naszego konta automatycznie. Ale jakbyśmy chcieli to zsumować to się okazuje, że to są naprawde wielkie kwoty potrafiące uszczelnić, ewentualnie pozwolić sobie po kilkunastu miesiącach na jakiś fajny wyjazd.

Jak zadbać o finanse przed 30-tką? Złote rady Kuby

Ł: Myślę że papierosy, kanapki na mieście i subskrypcje to jest temat na osobny podcast.

Ale już zmierzając do końca chciałbym prosić Cię o takie złote podsumowujące rady dla mnie i dla sporej grupy moich słuchaczy, czyli facetów przed 30-stką.

J: Powiem szczerze że to jest świetne pytanie i nie wiem czy jestem w stanie na nie dobrze odpowiedzieć.  Nasze blogi skupiają się właśnie na określonej tematyce, tak jak już wspomniałeś paręnaście minut wcześniej, tylko czterech na dziesięciu Polaków oszczędza. Zakładam że jeśli ktoś już do nas przychodzi po jakąś konkretną wiedzę, dowiedzieć się czegoś, jak coś zrobić, jak coś wprowadzić, i jeśli już są takie osoby które czytają nasze blogi lub słuchają nas w tym momencie – to na pewno dobrą radą byłoby nie czekać z wdrożeniem tego wszystkiego !  Tylko po prostu zacząć to robić, bo im wcześniej zaczniemy wprowadzać takie nawet drobne zmiany, typu robienie kanapek w domu a nie kupowanie ich na mieście, tym szybciej zobaczymy efekty które będą widoczne i namacalne –  czy to w kilkunastu złotówkach w portfelu, czy w tych kilkuset złotych na naszych kontach bankowych. Więc jeśli miałbym dać jedną taką radę, to żeby nie czekać z wprowadzeniem tego wszystkiego a próbować, nawet pomimo tego że będą potknięcia, czy będziemy się czuć nieswojo w towarzystwie. To jak będą na nas patrzeć osoby z boku nie jest tak ważne, jak to, jak my będziemy patrzeć na siebie za kilkanaście lat, widząc  jakie postępy  zrobiliśmy. I to bym uznał za taką dobrą radę dla wszystkich którzy są jeszcze przed 30-stką, a może nawet przed 20-tką, lub zaczęły się dopiero interesować finansami osobistymi, budżetem domowym i oszczędzaniem, zarządzaniem finansami. Im wcześniej zaczniemy tym będzie łatwiej nam w przyszłości, a chyba tego chcielibyśmy najbardziej.

Ł: I ostatnie pytanie: jaką książkę poleciłbyś naszym słuchaczom? 

J: Na ten moment czytam “Finansową fortece” Marcina Iwucia, jest to książka opisująca jak umiejętnie i dobrze inwestować w długim przedziale czasowym, czyli czymś czym akurat się interesuje bo chce zbudować swoją finansową fortecę na okres swojej emerytury, więc to jest idealna książka na ten moment. Już się zbliżam do końcówki tej książki, muszę powiedzieć że będzie to świetna propozycja dla każdej osoby która chciałaby mądrze, z głową inwestować swoje nadwyżki finansowe, i nie chciałaby w głupi sposób stracić tych pieniędzy. W książce jest wiele merytorycznych treści, podanych w naprawde przyjemny sposób. Jeśli ktoś nie interesuje się giełdą, nie interesuje się nieruchomościami czy nawet obligacjami, znajdzie tam informacje podaną w taki sposób że na pewno nie zaśnie. I myślę że to jest taka dobra propozycja na ten moment dla każdej osoby. 

Ł: Gościem dzisiejszego odcinka był Kuba Skrobacz, autor bloga Finanse młodych. 

Kuba, wielkie dzięki za fajną rozmowę i do usłyszenia w kolejnych odcinkach.

J: Ja również dziękuję za zaproszenie, dziękuję Tobie za tą miłą rozmowę, dziękuję naszym słuchaczom za czas poświęcony. Mam nadzieje że wyniesiecie jak najwięcej z naszej rozmowy i czekam na kolejne zaproszenie, zobaczymy co z tego wyniknie. Pozdrawiam.              

ODBIERZ BEZPŁATNE ARKUSZE!

Dołącz do grona subskrybentów tego newslettera i odbierz bezpłatne arkusze, które pomogą Ci zapanować na domowym budżetem!

1 comment add your comment

Leave a Comment