Usamodzielnienie się – czyli kiedy zacząć żyć na własną rękę?

Kiedy jest najlepszy moment na usamodzielnienie się? Jak szybko się usamodzielnić? Te pytania zadaje sobie wiele młodych osób, a uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie niestety brak. Chciałbym jednak podzielić się z Tobą kilkoma przemyśleniami na ten temat i wyliczeniami, a ponadto postawić dość kontrowersyjną tezę, że wcale nie trzeba się spieszyć (a przynajmniej do czasu).

Umówmy się – każdy młody człowiek chce zaznać wolności, nie słuchać nakazów i zakazów, mieszkać gdzie chce i jak chce i nie czuć żadnej presji ze strony rodziców. Jest jednak jedno poważne „ale”- kto za to zapłaci? Zapraszam więc do lektury wpisu, w którym opisuję mój pogląd na usamodzielnienie się.

Droga do wolności, czyli najlepszy moment na usamodzielnienie się

Wolność ma tyle definicji ile ludzi chodzi po świecie, ale w najprostszym ujęciu jest to brak ograniczeń ze strony nakazów i zakazów (nie licząc zakazów dotyczących łamania wolności drugiej osoby). Marzy o niej każdy młody człowiek, a jednym z jej elementów jest niezależność finansowa od rodziców. Niestety jak pokazują badania ponad 40% osób w wieku 25-34 lata mieszka z rodzicami. Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele, ale większość sprowadza się do braku zdolności do usamodzielnienia się.

Dramatycznie niski stan wiedzy finansowej, brak oszczędności i niska zdolność kredytowa młodych Polaków nie pomagają, ale czy to oznacza, że młodzi nie mają szans na niezależność finansową? Nie – ich możliwości są całkiem spore, ale konieczny jest plan naprawczy i przyjęcie odpowiednich założeń, które pomogą Ci na poprawę sytuacji finansowej i utorują drogę do samodzielności finansowej.

Uwaga: Ja sam jestem dopiero w trakcie tej drogi – na razie osiągam pożądane efekty, ale nie mogę ręczyć, że nie ma lepszego rozwiązania i że nie mógłbym zrobić tego w bardziej optymalny sposób. Niemniej jednak opieram się na ogólnych zasadach oszczędzania i założeniach, które powinny dać mi odpowiednie zaplecze do usamodzielnienia się w ciągu najbliższych 3-4 lat.

Niezależność finansowa w trzech odsłonach

Mój plan jest prosty – osiągnąć samodzielność finansową wraz z ukończeniem studiów, a przez to rozumiem:

  1. Posiadanie zarobków umożliwiających mi pokrycie wszystkich kosztów mojego utrzymania
  2. Posiadanie poduszki finansowej umożliwiającej mi przeżycie przez minimum 3 miesiące i stopniowe zwiększanie tej wartości do 12 miesięcy
  3. Zgromadzenie środków pozwalających na pokrycie wkładu własnego potrzebnego do zakupu mieszkania (czyli minimum ustawowe 20%, ale liczę, że uda mi się zgromadzić przynajmniej 30% tej kwoty)

W samych słowach nie wygląda skomplikowanie, ale wyliczenia są bezlitosne:

Jakie zarobki powinienem posiadać?

Bez wchodzenia w szczegóły minimum, które pozwoli mi przeżyć to 2000zł miesięcznie – nie jestem specjalnie wymagający, choć lepiej czuję się gdy mam kasę niż gdy jej nie mam, a powyższa kwota pozwala na zaspokojenie jedynie podstawowych potrzeb. Po cichu liczę, że ten pułap osiągnę na początku przyszłego roku, a także że blog wygeneruje dodatkowy dochód. Ambitnie, rzecz biorąc z chwilą ukończenia studiów chciałbym zarabiać 5000zł miesięcznie, ale kwota 3200zł również będzie dla mnie satysfakcjonująca.

Jaką poduszkę finansową powinienem posiadać?

Tutaj wyliczenie jest proste: 3x2000zł=6000zł. Chcę jednak podkreślić, że kwota ta znacząco się powiększy w przypadku gdy będę miał żonę i dzieci, a nawet gdyby tak się nie stało to z czasem będę ją zwiększał w miarę potrzeb. Nie chodzi przecież o to, żeby przeżyć tylko o to, żeby żyć na poziomie 🙂

Ile muszę mieć pieniędzy na wkład własny?

Zakładam, że na pierwsze mieszkanie będę chciał wydać nie więcej niż 150 000zł. Jeśli przyjmiemy ustawowe 20% (obecnie jest chyba 15%, ale kwota ta zostanie zwiększona do 20%), musiałbym posiadać 30 000zł wkładu własnego.

Wydaje się to sporo, ale spójrzmy na liczby:

Liczba miesięcy do ukończenia studiów: 40

Obecne koszty stałe: 100zł (mieszkam z rodzicami i mimo że zarabiam to mamy umowę, że do końca studiów jestem na ich utrzymaniu, chyba że wcześniej zdecyduję inaczej).

Miesięczna „rata” na wkład własny: 750zł

A teraz wróć trochę wyżej i sprawdź jaki jest mój cel zarobkowy – da się? 🙂 I choć wprawdzie jeszcze nie odkładam pełnej kwoty na ten cel (a właściwie jej nieduży ułamek) to liczę, że w ciągu 12 miesięcy uda mi się dojść do kwoty 1000zł, która przy stopie procentowej 6% (wyżej niż na lokatach, ale osiągalnej na bezpiecznych inwestycjach) pozwoli mi na zebranie kapitału w ciągu 28 miesięcy.

Na koniec jeszcze policzmy procent dochodów jaki muszę przeznaczyć na oszczędności.

Średnia pensja (30miesięcy do osiągnięcia samodzielności): 3000zł

Potrzebny kapitał: 36 000zł

Część zarobków jaką muszę przeznaczyć na oszczędności: 90 000zł (suma zarobków)/36 000zł = 40%

Nie wygląda to tak źle, zwłaszcza, że mieszkam z rodzicami 🙂

Wariant pesymistyczny

Umówmy się – moje wyliczenia dotyczące zarobków oparte są o całkiem dobry zawód (web designer) i fakt, że jestem na etapie rozszerzania działalności i zwiększenia czasu pracy. Niestety nie wszyscy mogą podjąć pracę w takim wymiarze godzinowym jak jak, nie wszyscy budują dodatkowe źródła dochodu i nie wszyscy osiągną takie stawki jak ja. Przyjmijmy więc wariant pesymistyczny:

Średnia zarobków: 1200zł

Potrzebny kapitał: 3600zł

Koszty stałe: 300zł (te z którymi nie pomagają nam rodzice)

Niestety tutaj jest trochę gorzej – po 40 miesiącach oszczędzania po 700zł (a więc zostaje 200zł na konsumpcję) i stopie procentowej na poziomie 4% (do osiągnięcia, ale nie na lokacie) uda Ci się uzbierać niecałe 30 000zł. W prawdzie wkład własny na mieszkanie jest pokryty, ale brakuje poduszki finansowej i nie każdy wytrzyma tak drakońskie zaciskanie pasa.

Ciągle pozostaje jednak pytanie – czy muszę się usamodzielniać zaraz po studiach? Oczywiście, że nie. Nie wiem jakie masz układy w rodzinie, ale u mnie zwyczajowo dzieci mieszkają z rodzicami do ślubu i ewentualnie krótko po (w czasie poszukiwania lokum). Biorąc pod uwagę, że średnia wieku państwa młodych się podnosi, potencjalnie zyskujesz czas na zebranie odpowiedniego kapitału. Jeśli dodatkowo dodamy fakt, że po studiach możesz podjąć pracę na pełny etat (w zawodzie, więc również na dużo lepszych warunkach finansowych), to nawet przy wzroście kosztów własnych spokojnie uzbierasz kwotę na życiowy start. Do tego zawsze może się okazać, że małżonek również jest świadomy finansowo i wówczas jesteście na dobrej drodze do spokojnego (w aspekcie finansowym) życia.

Teza główna – żyj na garnuszku rodziców

Czas na tezę główna i dość kontrowersyjną – żyj na garnuszku rodziców przynajmniej do końca studiów. Nie porywaj się na szybką samodzielność, by nie popełnić błędu i nie musieć wracać ze skuloną głową. Wiem, że dla wielu osób będzie to nadużywanie opieki rodziców, brak umiejętności wzięcia na siebie odpowiedzialności, ale tak po prostu będzie lepiej dla obu stron.

Twoim rodzicom na pewno zależy na Twojej przyszłości i z pewnością pomogą Ci na tyle na ile będą mogli – ważne żebyś z tej pomocy dobrze skorzystał. Mam nadzieję, że ten wpis da Ci wiele do myślenia i pozwoli na zaplanowanie swojej drogi do usamodzielnienia się. Liczę także, że podzielisz się swoimi przemyśleniami w komentarzu i tradycyjnie zachęcam Cię do wpisania się na mój newsletter 🙂

ODBIERZ BEZPŁATNE ARKUSZE!

Dołącz do grona subskrybentów tego newslettera i odbierz bezpłatne arkusze, które pomogą Ci zapanować na domowym budżetem!

Leave a Comment